Najpierw rozdanie: kto miałby ochotę zaopiekować się śliczną makramową bransoletką (wzór do wyboru), niech śmiało klika w banner obok! Rozdanie trwa do 6.11 :)))!
Teraz maseczka/i :) Wiele razy pisałam o tym, że bardzo lubię maski z glinką z Ziaji. Ogólnie za produktami firmy Ziaja jakoś specjalnie nie szaleję, mam swoich wypróbowanych ulubieńców do któych wracam dość systematycznie, ale nie wszystko czego spróbowałam sprawdziło się u mnie. Ale maski - sama radość :).
Maseczki występują w kilku wersjach "kolorystycznych", ja dziś przedstawiam Wam SZARĄ :)
Maska przeznaczona jest do skóry mieszanej, tłustej i trądzikowej.
Koszt - około 1,70 (dość dobra dostępność). Ja zużywam całą zawartość saszetki "na raz", bo często też kładę ją na dekolt, ale myślę że spokojnie wystarczy na dwa użycia na samą twarz.
Konsystencja: gęsta, dobrze się rozprowadza, nie "kapie".
Obietnice :
- zmniejsza widoczność rozszerzonych porów
- normalizuje pracę gruczołów łojowych
- skutecznie łagodzi podrażnienia skóry
Ciekawostki w składzie: szara glinka o właściwościach oczyszczających (zawiera siarkę!, magnez, wapń, mangan, krzem, glin, żelazo ufff...), kompleks proteinowo-cynkowy, prowitamina B5 i alantoina.
Wrażenia :
- skutecznie i delikatnie oczyszcza skórę
- po zmyciu maseczki twarz jest wygładzona, chłodna i miła w dotyku
- widoczność porów - zredukowana :)
Trudno mi się wypowiedzieć odnośnie działania na pracę gruczołów łojowych - mam mieszaną cerę, myślę ze posiadaczki cer tłustych/ trądzikowej szybciej zauważą działanie maski w tym kierunku.
Podsumowując:
+ skutecznie i delikatnie oczyszcza
+ wygładza i koi skórę
+ zminiejsza widoczność porów
+ jest dostępna w wielu drogeriach i tania
- zmywanie ... ale z glinką to tak zawsze ... ;)
Maseczka należy do moich ulubionych i polecam Wam ją z czystym sumieniem i licem ;)! Wypróbujcie - warto :)!
A jutro poniedziałek ... ble. Ale przeżyjemy, no nie? ;)


