Postanowiłam się zatem nieco odstresować i wybrałam się na małe zakupy (haul wkrótce :)). Podsunęłam też M. miły pomysł udania się wieczorkiem do naleśnikarni i na krótki, mroźny spacerek po starym mieście. Humor znacznie mi się poprawił, waga poszła w górę ;), ale co tam, raz się żyje! Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda najstarsza część Lublina pod śniegową poduszką, zapraszam :)!
Ulica Dominikańska ...
Obok Teatru Starego ...
Po prawej ukryta jest naleśnikarnia ...
Kamienice odnowione i nieodnowione ...
Niedaleko Zamku ...
I jeszcze kilka zdjęć z naleśnikarni, mniam mniam ... To miejsce nazywa się "Zadora" i nie znalazłam w Lublinie lepszych naleśników (wyjątek - u moich rodziców ;)). Wystrój jest bardzo przytulny, ...
... wybór ogromny, ja zdecydowałam się na słodkie naleśniki z makiem, jabłkami i bitą śmietaną ... :)))
... i piwnego grzańca który wyjątkowo mi smakował w ten mroźny wieczorek :)
Fajnie było, jak to czasem warto wyrwać się z domciu na poprawę nastroju ;)!
Buziak,
K.








