We wczorajszym poście zaprezentowałam Wam maseczkę Jean D'Arcel w której znajduje się między innymi wyciąg z kombuchy. Składnik uznałam za ciekawostkę ponieważ nigdy wcześniej nie trafiłam na taką nazwę. Poszperałam w internecie i chciałabym napisać dziś krótko o tym cudzie, bo wydaje się być prawdziwym sprzymierzeńcem naszego zdrowia i skóry.
(źródło : klik)
Kombucha to inaczej "grzyb herbaciany" (z biologicznego punktu widzenia to podobno porost), na zdjęciu widoczny w postaci białej warstwy u góry zbiornika. Na całym świecie kombucha jest też nazwą napoju, "herbatki", którą widzimy pod warstwą grzyba, płynu który powstaje w procsie fermentacji herbaty z cukrem. Napój podobno świetnie wzmacnia organizm, pomaga w leczeniu wielu chorób i jest bardzo ... smaczny.
Poszukałam troszkę i okazuje się że grzyb do domowej "hodowli" można kupić nawet na Allegro, natomiast gotowe napoje dostępne są w sklepach ze zdrową żywnością. Ja zdjęcie i "herbatkę" w cenie niewiele ponad 7 zł. znalazłam tutaj.
A jak kombucha wykorzystywana jest w kosmetyce?
( żródło: klik )
Jest przede wszystkim składnikiem wykorzystywanym w produktach typu anti-age, i to stosunkowo od niedawna. Zawiera kwasy AHA, polifenole, biotyki i witaminy. Składnik ten wpływa więc także na poprawę kolorytu skóry, poprawia elastyczność skóry, ujędrnia ją a tym samym pomaga w utrzymania "młodego" owalu twarzy.
Ciekawe? Wiele szczegółowych informacji znajdziecie tutaj.
PS: Kombucha została wykorzystana w kremie Idealia Vichy i w niektórych gabinetowych kosmetykach firmy Pevonia Botanica.
Próbowałyście może tej herbatki? Faktycznie ma takie cudowne właściwości? A może macie ochotę założyć własną hodowlę? Napiszcie!
K.

