K
niedziela, 21 października 2012
Butki
... nie powinnam nosić obcasów, i potrzebowałam sznurowańców "do biegania". Noszę ostatnio brązową torbę, a mimo tego co mówi moda ("nie łącz butów i torby w tym samym kolorze"), lubię takie monochromatyczne zestawy. I znalazłam wygodne i moim zdaniem ładne butki z zimowym akcentem - futerkiem. Cena do przyjęcia - 119 zł. Jakość nie powala, ale co tam. Są wygodne i stopa ładnie w nich wygląda. Jak Wam się podobają?
K
K
sobota, 20 października 2012
?
Tydzień zaczął się tak miło, skończył smutno. Czasem nie mamy wpływu na to co niesie życie, musimy się pogodzić z rzeczywistością.
Korzystajcie z tej pięknej słonecznej soboty.
K.
Korzystajcie z tej pięknej słonecznej soboty.
K.
poniedziałek, 15 października 2012
Paczka niespodzianka :)
Lubicie dostawać prezenty? A kto nie lubi ;)? I to jeszcze w poniedziałek ?!
Ale po kolei. Jakiś czas temu dostałam od Aleksandry wiadomość że chciałaby mi przesłać tusz do wypróbowania, marki Cover Girl. Nie sprawdził się u niej, a wiadomo - żal wyrzucić nowy, raz czy dwa razy użyty, kosmetyk. Oczywiście chętnie się zgodziłam (tuszomania!). Paczka doszła we czwartek, ale nie miałam możliwości "podjechania" na pocztę, odebrałam paczuchę dopiero dzisiaj. Jakaś duża - myślę sobie - ale nadawca się zgadza... Otwieram a tam ...
Oczywiście bardzo się ucieszyłam - niespodzianka że ho ho :))). Bransoletkę, jak widać, od razu założyłam, maść oliwkową nałożyłam na usta i piszę do Was. To bardzo bardzo miłe dostać taki prezent którego się nie spodziewamy, zupełnie bez okazji :))). Ola, dziękuję dziękuję dziękuję! :)
I przy okazji, nie znałam wcześniej tej wersji saszetki zapachowej (tzn. Lila róż). Pachnie nieziemsko :)))! I jest już w mojej torbie ;).
Buziaki :) K.
Ale po kolei. Jakiś czas temu dostałam od Aleksandry wiadomość że chciałaby mi przesłać tusz do wypróbowania, marki Cover Girl. Nie sprawdził się u niej, a wiadomo - żal wyrzucić nowy, raz czy dwa razy użyty, kosmetyk. Oczywiście chętnie się zgodziłam (tuszomania!). Paczka doszła we czwartek, ale nie miałam możliwości "podjechania" na pocztę, odebrałam paczuchę dopiero dzisiaj. Jakaś duża - myślę sobie - ale nadawca się zgadza... Otwieram a tam ...
Oczywiście bardzo się ucieszyłam - niespodzianka że ho ho :))). Bransoletkę, jak widać, od razu założyłam, maść oliwkową nałożyłam na usta i piszę do Was. To bardzo bardzo miłe dostać taki prezent którego się nie spodziewamy, zupełnie bez okazji :))). Ola, dziękuję dziękuję dziękuję! :)
I przy okazji, nie znałam wcześniej tej wersji saszetki zapachowej (tzn. Lila róż). Pachnie nieziemsko :)))! I jest już w mojej torbie ;).
Buziaki :) K.
niedziela, 14 października 2012
Hej Kochane!
Dzisiaj recenzja kolejnej maseczki oraz bransoletkowe rozdanie u Sabiny :).
Najpierw rozdanie: kto miałby ochotę zaopiekować się śliczną makramową bransoletką (wzór do wyboru), niech śmiało klika w banner obok! Rozdanie trwa do 6.11 :)))!
Maseczki występują w kilku wersjach "kolorystycznych", ja dziś przedstawiam Wam SZARĄ :)
Maska przeznaczona jest do skóry mieszanej, tłustej i trądzikowej.
Koszt - około 1,70 (dość dobra dostępność). Ja zużywam całą zawartość saszetki "na raz", bo często też kładę ją na dekolt, ale myślę że spokojnie wystarczy na dwa użycia na samą twarz.
Konsystencja: gęsta, dobrze się rozprowadza, nie "kapie".
Obietnice :
Wrażenia :
Trudno mi się wypowiedzieć odnośnie działania na pracę gruczołów łojowych - mam mieszaną cerę, myślę ze posiadaczki cer tłustych/ trądzikowej szybciej zauważą działanie maski w tym kierunku.
Podsumowując:
+ skutecznie i delikatnie oczyszcza
+ wygładza i koi skórę
+ zminiejsza widoczność porów
+ jest dostępna w wielu drogeriach i tania
- zmywanie ... ale z glinką to tak zawsze ... ;)
Maseczka należy do moich ulubionych i polecam Wam ją z czystym sumieniem i licem ;)! Wypróbujcie - warto :)!
A jutro poniedziałek ... ble. Ale przeżyjemy, no nie? ;)
Najpierw rozdanie: kto miałby ochotę zaopiekować się śliczną makramową bransoletką (wzór do wyboru), niech śmiało klika w banner obok! Rozdanie trwa do 6.11 :)))!
Teraz maseczka/i :) Wiele razy pisałam o tym, że bardzo lubię maski z glinką z Ziaji. Ogólnie za produktami firmy Ziaja jakoś specjalnie nie szaleję, mam swoich wypróbowanych ulubieńców do któych wracam dość systematycznie, ale nie wszystko czego spróbowałam sprawdziło się u mnie. Ale maski - sama radość :).
Maseczki występują w kilku wersjach "kolorystycznych", ja dziś przedstawiam Wam SZARĄ :)
Maska przeznaczona jest do skóry mieszanej, tłustej i trądzikowej.
Koszt - około 1,70 (dość dobra dostępność). Ja zużywam całą zawartość saszetki "na raz", bo często też kładę ją na dekolt, ale myślę że spokojnie wystarczy na dwa użycia na samą twarz.
Konsystencja: gęsta, dobrze się rozprowadza, nie "kapie".
Obietnice :
- zmniejsza widoczność rozszerzonych porów
- normalizuje pracę gruczołów łojowych
- skutecznie łagodzi podrażnienia skóry
Ciekawostki w składzie: szara glinka o właściwościach oczyszczających (zawiera siarkę!, magnez, wapń, mangan, krzem, glin, żelazo ufff...), kompleks proteinowo-cynkowy, prowitamina B5 i alantoina.
Wrażenia :
- skutecznie i delikatnie oczyszcza skórę
- po zmyciu maseczki twarz jest wygładzona, chłodna i miła w dotyku
- widoczność porów - zredukowana :)
Trudno mi się wypowiedzieć odnośnie działania na pracę gruczołów łojowych - mam mieszaną cerę, myślę ze posiadaczki cer tłustych/ trądzikowej szybciej zauważą działanie maski w tym kierunku.
Podsumowując:
+ skutecznie i delikatnie oczyszcza
+ wygładza i koi skórę
+ zminiejsza widoczność porów
+ jest dostępna w wielu drogeriach i tania
- zmywanie ... ale z glinką to tak zawsze ... ;)
Maseczka należy do moich ulubionych i polecam Wam ją z czystym sumieniem i licem ;)! Wypróbujcie - warto :)!
A jutro poniedziałek ... ble. Ale przeżyjemy, no nie? ;)
sobota, 13 października 2012
Wyniki jesiennego rozdania :)
Kochane, żeby było szybciej, użyłam mojej siostrzenicy zamiast programu komputerowego :). Bardzo poważnie podeszła do swojej roli: oczy zamknięte, długie mieszanie ... :))). I już mam - Zwyciężczynie Jesiennego Rozdania u Cupcake ... ta dam ...
Nagroda nr 1:
SYLV
Nagroda nr 2:
AWANGARDA
Nagroda nr 3:
SABINA
I na koniec, bo wiele zgłoszeń było ;) malutka dodatkowa nagroda- niespodzianka :
dla LUIZY.
Gratuluję Kochane :)!!! Mam nadzieję że będziecie zadowolone z kosmetyków :))). Czekam teraz na Wasze dane i adresy :))). Buziaki!!! K:).
Nagroda nr 1:
SYLV
Nagroda nr 2:
AWANGARDA
Nagroda nr 3:
SABINA
I na koniec, bo wiele zgłoszeń było ;) malutka dodatkowa nagroda- niespodzianka :
dla LUIZY.
Gratuluję Kochane :)!!! Mam nadzieję że będziecie zadowolone z kosmetyków :))). Czekam teraz na Wasze dane i adresy :))). Buziaki!!! K:).
Perełki pod oczy i ogólny update :)
Kochane ! Wstałam dziś 7.15, wytrzymałam do 8.00 i położyłam się znowu. Obudziłam się o 12.30!!! Stres z całego tygodnia tak się chyba objawił ;). Ale już spieszę do Was z recenzją kosmetyku, którego używałam przez ostatnie 30 dni: Eye Multipeptyde Pearl Clarena.
Perły znajdują się w estetycznym słoiczku który wygląda jak zrobiony z aluminium, jest stabilny i dość ciężki więc nie "skacze" po półce w łazience ;). W słoiczku znajdziemy 30 perełek.
Używałam ich jako kuracji na noc, zużywając od razu zawartość całej perły, mimo że można też podzielić sobie jedną dawkę na dwie porcje (po twarciu perła nadaje się do użycia przez kolejne 24 godziny).
Konsystencja kosmetyku jest żelowa, przypomina trochę gęsty jedwab do włosów.
A co obiecuje producent?
- przywracają świeżość skórze pod oczami,
- napinają skórę,
- przywracają blask zmęczonej skórze wokół oczu,
- wygładzają, ujędrniają, likwidują cienie, chronią przed działaniem czynników zewnętrznych.
A teraz po kolei:
STAN PRZED :
skóra pod oczmi bardzo mocno wysuszona, cienie bardzo widoczne, wyraźne zmarszczki mimiczne, skóra jest mało elastyczna. Ogólnie bieda.
STAN PO:
- skóra zdecydowanie nawilżona, o wiele bardziej elastyczna, napięta
- cienie - niestety bez większych zmian (to chyba genetyka ...)
- zmarszczki mimiczne są mniej widoczne, "wypchnięte".
Zdecydowanie widzę i czuję różnicę.
Co jeszcze mi się podobało:
Miła, gładziutka konsystencja łatwo wnikająca w skórę, delikatność działania (zero podrażnień!), szybkie i długotrwałe nawilżenie, higieniczne opakowanie, łatwość odrywania "ogonków" perełkom (nie trzeba się siłować).
Wniosek: było warto. Na pewno wrócę jeszcze do nich bo widocznie poprawiły stan mojej skóry wokół oczu. Cena: ok 60 zł. Wypróbujecie?
A teraz mały updacik: i ja zrobiłam zakupy w Rossmanie (byłam 2 razy ;), i mam nowych ulubieńców do pokazania, parę uwag o najnowszym GlossyBox, dostałam od sis piękny prezent składający się z kilku Macków i nowości z TBS, skorzystałam ze zniżek w Elle i nabyłam kozaczki-oficerki, mam nowe książki do pokazania i przeczytania i masę fimo do zabawy ;) - a przez ogrom pracy nie mam kiedy popstrykać, opisać i powklejać. A jeszcze dziś - wyniki rozdania (czy obrazicie się jeśli zrobię "ręczne" losowanie?), a jutro - nowy post maseczkowy! Miłej, cieplutkiej soboty :)!!!
czwartek, 11 października 2012
Dzięki dzięki ;)
Dziękuję Wam za udział w rozdaniu, mam nadzieję że nowe obserwatorki zostaną ze mną na dłużej ;). Wasze komentarze, rady, czytanie Waszych blogów sprawia mi mnóstwo radości :)! Wyniki rozdania obwieszczę w weekend, bo póki co nie wyrabiam się na zakrętach, zaraz siadam do papierów ;P. Buziaki - K!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
