Za oknem widzę resztki śniegu, sporo szarej brei, mokre chodniki. Wiatr wieje tak mocno, że słyszę go w kaloryferach. A fuj! Depresji się można nabawić. Kawa z cynamonem wypita, ciasteczka pożarte, czym tu można jeszcze poprawić sobie humor? Czekoladową maseczką!
Opis producenta: "Odżyw swoją skórę bogatą i kremową ucztą. Pozwól sobie na wyjątkowo odżywczy zabieg dzięki naszej czekoladowej maseczce. Bogata w naturalne składniki, głęboko oczyszczająca, czekoladowa maseczka pomoże odblokować pory i usunąć zanieczyszczenia. Połączenie właściwości leczniczych soli z Morza Martwego oraz właściwości nawilżających masła kakaowego i masła shea sprawi, że Twoja skóra będzie odżywiona i nawilżona dzięki czemu zachowa młody wygląd."
Producent zaleca nałożenie maseczki na 10-15 minut i stosowanie jej raz w tygodniu.
Moje wrażenia: saszetka łatwo się otwiera. W środku znajdziemy 20 g. kremowobrązowej maski o słodkim i zupełnie nie-chemicznym czekoladowym zapachu <3. Na uwagę zasługuje konsystencja - wyjątkowo gładka, wręcz aksamitna ;). Zawartość saszetki pozwoliła mi nałożyć maseczkę dość grubą warstwą na twarz, szyję, dekolt i ramiona. Po 10 minutach, kiedy maska wyschła, obawiałam się jak będzie ze zmywaniem ... Okazało się jednak że kosmetyk zmywa się zupełnie bezproblemowo (mimo swojego głęboko brązowego koloru), najwygodniej jednak zrobić to wannie - inaczej całą łazienkę ozdobicie czekoladowymi zaciekami. Efekt - świetny. Skóra stała się wyraźnie gładsza, pory zostały domknięte. Dodajmy do tego efekt aromapeutyczny :) - maseczka jest zdecydowanie godna polecenia :). Cena - 6 zł.
Lecę po następną,
Buziak - K.







.jpg)









