środa, 4 grudnia 2013

Ulubieńcy listopada - kosmetyki kolorowe.

Zacznę od dygresji: lubię grudzień, ale światło którym dysponuję przy robieniu zdjęć doprowadza mnie do szału. W żaden sposób nie jestem w stanie pokazać Wam realnych kolorów moich ulubieńców. Polegajcie więc na opisie ;).


Podkład Vichy Dermablend pojawił się u mnie ponownie kiedy na skutek miejscowego przesuszenia (zapalenie łojotokowe ...) moja twarz zaczęła miejscami przypominać pozaciągany pergamin w kolorze różowym. Jak zwykle mnie nie zawiódł - przykrył co miał przykryć, na twarzy utrzymywał się przynajmniej bite 8 godzin, nie podrażniał. Przy tym podkładzie ważny jest sposób aplikacji - mimo bardzo silnej pigmentacji nie będzie tworzył efektu maski jeśli nałożymy go bardzo cienką warstwą (lub warstwami).

Kolejnym ulubieńcem jest świetny tusz do rzęs Heleny Rubinstein Lash Queen w wersji Feather Lashes. Rzęsy po aplikacji tego cuda stają się wydłużone, podkręcone, rozdzielone. Doskonały kosmetyk. Nigdy nie zrobił mi "pandy", nie osypywał się, nie rozmazywał. Jedynym minusem jest jego cena - około 130 złotych. 


Co wydałam na tusz, zaoszczędziłam na kredce ;). W cenie około 10 zł. nabyłam kredkę firmy Avon z serii Glimmerstick diamonds i muszę przyznać że jestem zachwycona, szczególnie jej pięknym kolorem. Jest to odcień brązu o nazwie Brown Sugar i faktycznie przypomina odcieniem cukier muscovado :).Mieniący się delikatnymi drobinkami chłodny brąz wygląda bardzo dobrze przy niebieskoszarej tęczówce. Do tego kredka nie rozmazuje się, łatwo się aplikuje i zmywa. Rewelacja ;).


Ulubionym różem był w tym miesiącu Sunbasque Mac. Tak naprawdę to bardziej bronzer niż róż, w słonecznym, ciemnozłotym odcieniu. Świetnie się nakładał, łatwo było "wmasować" go w twarz, nie tworzył plam i trzymał się praktycznie przez cały dzień. Ładnie ożywiał cerę imitując delikatną opaleniznę. Mimo tego co widać na zdjęciu jego kolor jest bardzo naturalny, polecam obejrzeć w realu :).


Cieniem którego najczęściej używałam był popularny Color Tatoo Maybelline w odcieniu "On and on bronze" - nakładałam go zarówno pędzlem jak i palcem (i ten drugi sposób dawał o wiele lepsze rezultaty!). Świetna trwałość, neutralny kolor i szybka aplikacja uczyniły z niego mojego ulubieńca porannego ;).

Czy znacie te produkty? Jakie są Wasze opinie na ich temat? 

K.


17 komentarzy:

  1. Mam ten cień z Maybelline i w listopadzie często gościł na moich powiekach. Tusz z Heleny Rubinstein jest bardzo interesujący. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Wracam do niego co jakiś czas, ma świetne właściwości kryjące :).

      Usuń
  3. uwielbiam ten cień z Maybelline, a kredka z Avonu co prawda Supershock w kolorze czarnym jest nie da zdarcia: ostatnio zastanawiałam się na podkładem z Vichy dermablend, ale stwierdziłam, że nie potrzebuję, aż tak ciężkiego i kamuflującego podkładu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle dobrego słyszałam już o tych cieniach, że chyba będę musiała na jakiś kolorek się skusić :)

      Usuń
    2. A ja się skusiłam na turkus :)

      Usuń
    3. Ja też już czaję się na inne kolory ;).

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mam kilka, z każdej jestem zadowolona ;).

      Usuń
  5. też mam kredkę Avonu i bardzo ją lubię :) w ogóle ta seria kredek bardzo przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są świetnej jakości, i jeszcze ta cena ... ;).

      Usuń
  6. Miałam ostatnio już w rękach cień Color Tatoo, ale odłożyłam. Chyba będę musiała po niego wrócić, bo każdy go chwali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę jest rewelacyjny, nie wiem co prawda jak spisują się inne kolory ale On and on bronze to mój ulubieniec ever :)!

      Usuń
  7. The wise person has long ears and a short tongue.
    I have saved this page because I found it distinctive. I might be quite interested to know more news on this. Thanks a lot!
    giochi di cucina
    giochi onlines
    giochi perbambini

    OdpowiedzUsuń